Z kijem na morze

Wybierając się nad Adriatyk, wielu z nas zastanawia się, czy zabrać wędkę. A jeśli tak, to jaką? Grunt, spławik, a może spinning?
Od kilku lat spędzam nad Morzem Śródziemnym po kilka tygodni w roku i większość wolnego czasu poświęcam na łowienie. Początki były marne i zniechęcające, głównie dlatego, że moje wyobrażenia rozminęły się z tym, co zastałem w wodzie. Rzeczywistość okazała się ciekawsza i bardziej różnorodna, niż zakładałem.
Ten tekst pisałem pierwszy raz kilka lat temu i sporo rzeczy widzę dziś inaczej. Przede wszystkim mocno niedoceniałem spinningu. Zmieniły się też przepisy, i to całkiem konkretnie, więc zaczniemy od formalności.
Zezwolenie
W Chorwacji na łowienie w morzu potrzebujesz zezwolenia. Dotyczy to każdego, niezależnie od tego, czy łowisz z brzegu, czy z pokładu. Jedyny wyjątek to dzieci poniżej 14 lat łowiące jednym prostym zestawem, z wędką albo bez.
Zezwolenie kupisz przez internet, potwierdzenie z numerem seryjnym przychodzi mailem. Od 1 czerwca 2026 obowiązują nowe stawki dla rekreacyjnego łowienia: 10 euro za jeden dzień, 25 euro za trzy dni, 40 euro za tydzień. Przy zakupie podajesz dane zgodne z dowodem lub paszportem, bo zezwolenie jest ważne tylko razem z tym dokumentem.
Jedna zmiana jest szczególnie ważna dla przyjezdnych: zezwolenie zaczyna obowiązywać najwcześniej godzinę po zakupie. Wcześniej można było kupić je z telefonu w momencie, gdy na horyzoncie pojawiała się kontrola. Teraz już nie.
Wiem, że kontrole wędkarzy łowiących z nabrzeża zdarzają się rzadko i że wielu turystów łowi bez zezwolenia, przekonanych, że nikt się tym nie przejmuje. Nie polecam tej drogi. Nie chodzi o moralizowanie, tylko o rachunek: 40 euro za cały tydzień to mniej niż jedna kolacja we dwoje, a kara za brak zezwolenia to wydatek zupełnie innego rzędu. Kup i miej spokój.
Dwie rzeczy jeszcze warto wiedzieć. Limit to 5 kg ryb i innych organizmów morskich na wędkarza na dobę - z tym że jeśli ostatnia ryba przekroczy limit, jest legalna. Po osiągnięciu limitu trzeba przestać łowić. Obowiązują też wymiary ochronne dla poszczególnych gatunków, więc warto przed wyjazdem rzucić okiem na tabelkę. Od 2027 roku dojdzie obowiązek zgłaszania połowów przez aplikację mRecFish, a dla niektórych gatunków wchodzi to jeszcze wcześniej.
Zezwolenie rekreacyjne nie obejmuje łowienia kuszą - do tego potrzebne jest zezwolenie sportowe.
Gdzie nie wolno łowić
To rzecz, o której w pierwszej wersji tego tekstu w ogóle nie napisałem, a szkoda, bo dotyczy dokładnie tych miejsc, w których turysta odruchowo rozkłada wędkę.
Łowienie jest zabronione w portach i portach jachtowych, poza wyraźnie oznaczonymi miejscami, na które zgodę wydała lokalna kapitanat lub zarząd portu. Czyli nabrzeże, przy którym stoi Twój jacht, jest niemal na pewno wyłączone. To akurat ma sens praktyczny - ciężarek lecący nad cudzym pokładem albo hak zaczepiony o cumę nikogo nie ucieszy.
Zabronione jest też łowienie na plażach i kąpieliskach w okresie od 1 maja do 1 października, czyli dokładnie wtedy, gdy tam jesteśmy. Poza tym nie wolno łowić w pobliżu hodowli - 200 metrów od hodowli ryb i 100 metrów od hodowli małży. W parkach narodowych i rezerwatach (Kornati, Mljet, Telaščica, Limski kanal i inne) obowiązują osobne zasady i osobne, dodatkowo płatne zezwolenia wydawane przez zarządców tych obszarów.
W praktyce oznacza to, że łowisz z jachtu na kotwicy w zatoce, z falochronu poza obrębem portu, ze skał na bezludnym brzegu. I szczerze mówiąc, to i tak są lepsze miejsca niż zatłoczone nabrzeże.
Sprzęt
Można zabrać wszystko: i wędkę gruntową, i spinning. Mnie od początku ograniczał samolot oraz to, że większość czasu spędzam na jachcie, gdzie długi kij jest po prostu nieporęczny. Z czasem okazało się, że długość wędki ma tu niewielkie znaczenie.
Sam używam głównie modelu 2,4 m o ciężarze wyrzutowym 20-80 g, który po złożeniu ma 65 cm i mieści się w bagażu podręcznym. Do gruntu polecam dodatkowo krótką wędkę o ciężarze wyrzutowym do 140 g - mała, ale szatan.
W Adriatyku praktycznie wszystkie ryby to drapieżniki, więc żyłka poniżej 0,24 mm będzie cięta równo, i to zarówno przez ryby, jak i przez kamienie. Dla mnie optymalna jest 0,25 mm. Do przyponów najlepiej sprawdza się fluorokarbon - jest sztywniejszy i odporniejszy na przetarcia.
Kołowrotek musi być solidny. Używam rozmiarów 3000 i 5000. Przestrzegam przed kołowrotkami z 10-15 łożyskami: sól dostaje się wszędzie i im więcej łożysk, tym więcej rzeczy do zapieczenia. Kołowrotek z trzema czy czterema łożyskami wystarczy po każdym dniu przemyć słodką wodą i będzie działał latami.
Poza tym: dobre okulary z polaryzacją, bo połowa łowienia to wypatrzenie ryby, a nie rzut. Chwytak lub szczypce z długimi ramionami. Nóż. Wiaderko albo składana siatka. Czołówka, jeśli planujesz łowić po zmroku.
I rzecz, której nie doceniałem: nie musisz wozić wszystkiego z Polski. W większych miejscowościach na wybrzeżu są normalne sklepy wędkarskie, w marinach zwykle też coś się znajdzie. Kupisz tam przynęty, ciężarki, haki, gotowe zestawy - a przy okazji dowiesz się od sprzedawcy, co i gdzie bierze w tym tygodniu. To często warte więcej niż cała reszta zakupów.
Przynęta
Najlepiej sprawdzają się owoce morza, a przede wszystkim kalmar. Mrożonego dostaniesz w niemal każdym sklepie spożywczym, jest tani i, co ważniejsze, jest twardy.
To jest w ogóle najważniejsza zasada, jakiej się tu nauczyłem: przynęta musi być twarda. W Adriatyku wszędzie kręci się drobnica, która obgryzie miękką przynętę do gołego haka w kilkanaście sekund, zanim cokolwiek większego zdąży się nią zainteresować. Kawałek kalmara wytrzyma, glista czy miękkie ciasto - nie. Z tego samego powodu warto kroić kalmara w wąskie paski, a nie w kostkę: pasek dłużej zostaje na haku i lepiej pracuje w wodzie.
Gdy nie masz sklepu pod ręką, przynętę zdobędziesz na miejscu. Wystarczy nóż i skały tuż pod powierzchnią - odłupujesz przyczepione do nich małże i masz gotową przynętę. Jest miękka, więc albo używaj jej od razu, albo przywiązuj do haka cienką nitką elastyczną (do kupienia w każdym sklepie wędkarskim). Uwaga na jedno: nie ruszaj daktyli morskich, czyli prstaców, tych wgryzionych w skałę podłużnych małży. Są ściśle chronione, a ich wydobywanie to w Chorwacji przestępstwo, nie wykroczenie.
Dobrym źródłem przynęty jest też sam połów. Drobne rybki złowione na sabiki nadają się na przynętę na większe drapieżniki.
Spinning

Tu muszę odszczekać to, co pisałem kilka lat temu. Traktowałem spinning jako dodatek, a to jest najlepsza metoda na jacht - nie zajmuje miejsca, nie wymaga przynęty w lodówce, a można nią łowić w każdym postoju po pięć minut.
Ponieważ wszystkie tutejsze ryby to drapieżniki, zabawa jest naprawdę niezła, trzeba tylko wiedzieć gdzie. Belonę znajdziesz przy wejściach do portów i w pobliżu podwodnych skał i urwisk - poluje płytko, często widać ją z powierzchni. Najlepsza przynęta to małe twistery w kształcie rybki. Uwaga na jej dziób pełen zębów, przypon musi być mocny. Mięso beloniny po ugotowaniu ma zielonkawe ości, co wygląda niepokojąco, ale jest całkowicie normalne i jadalne.
Ryby żyjące w kamieniach wywabisz, prowadząc małe blachy lub woblery tuż przy skale. Rzut wzdłuż ściany, nie prostopadle do niej - to podstawowy błąd, przez który przez dwa sezony niczego tam nie złapałem.
O czym w ogóle nie wspomniałem poprzednio, a co na jachcie jest metodą numer jeden: panula, czyli trolling za rufą. Płyniesz z prędkością czterech, pięciu węzłów i po prostu ciągniesz za sobą wobler albo błystkę na kilkudziesięciu metrach żyłki. Nie wymaga to od Ciebie niczego poza wystawieniem wędki i pilnowaniem, żeby zestaw nie zaczepił o dno przy wejściu do zatoki. Tak łapie się lubiny, palamidy i makrele, czyli ryby, które faktycznie warto zjeść. Najlepiej działa rano i pod wieczór, przy przejściach wzdłuż brzegów wysp.
Casting z brzegu, o którym pisałem wcześniej, faktycznie odradzam - w Chorwacji prawie wszędzie są skały i zestawy zostają w wodzie szybciej, niż zdążysz je policzyć.
Spławik
Zapomnij o spławikach poniżej 8 gramów. W morzu ryby biorą agresywnie i nawet mały osobnik będzie doskonale widoczny na dziesięciogramowym. Przy takim spławiku możesz porządnie dociążyć zestaw, co daje dalekie rzuty.
Preferuję spławiki przelotowe z dobrze widoczną antenką. Dzięki regulacji głębokości mogę łowić nawet kilkanaście metrów pod powierzchnią, a najciekawsze ryby wyciągałem właśnie z 8-10 metrów.
Haki numer 8, 6 lub 4, przypon minimum 0,26 mm, a lepiej fluorokarbon. Nawet najmniejsze ryby mają tu zęby wystarczająco ostre, żeby przeciąć grubą żyłkę.
Szukaj miejsc o głębokości minimum 3-4 metrów, a najlepiej powyżej 8. Płycej rządzi drobnica, która obgryzie każdą przynętę do kości.
Grunt
Nadal odradzam. Można złowić sporo zacnych ryb, ale w Morzu Śródziemnym żyje pewna paskuda, która jest przy haku pierwsza i potrafi zrobić krzywdę - ostrosz dragon. Piszę o nim niżej osobno, bo zasługuje na własny akapit.
Robię jednak wyjątek: gdy trafię na większą łachę piachu i wiem, że nie ma tam przeszkód, używam prostego zestawu gruntowego (hak, ciężarek i rurka) na ośmiornice, podciągając go regularnie tak, żeby wlókł się po dnie. Tu uwaga na przepisy - dla ośmiornicy obowiązuje osobny limit sztuk na wędkarza, niezależny od limitu wagowego.
Osobna sprawa to łowienie głowonogów nocą przy sztucznym świetle. To bardzo skuteczna metoda, ale wymaga specjalnego zezwolenia, które można dokupić wyłącznie do zezwolenia rocznego. Z tygodniowym po prostu nie wolno, więc rozświetlanie wody reflektorem z pokładu odpuść.
Ostrosz dragon

Wygląda niepozornie, zakopuje się w piasku i ma na płetwie grzbietowej oraz na pokrywach skrzelowych jadowite kolce. Ukłucie to natychmiastowy, bardzo silny, piekący ból, który potrafi promieniować na całą kończynę, oraz szybko narastający obrzęk. Zdarza się, że dyskomfort w miejscu ukłucia utrzymuje się przez tygodnie. Reakcje ogólnoustrojowe są rzadkie, ale u osób uczulonych czy z chorobami serca sprawa może być poważna - i to jest powód, żeby po każdym ukłuciu skontaktować się z lekarzem, a nie machnąć ręką.
Najważniejsza rzecz, o której nie napisałem poprzednio, a która naprawdę ratuje sytuację: jad ostrosza rozkłada się pod wpływem temperatury. Zanurz ukłute miejsce w wodzie tak gorącej, jak zdołasz wytrzymać bez poparzenia (mniej więcej 45 stopni) i trzymaj przez 30-90 minut, dolewając gorącej w miarę stygnięcia. Ból ustępuje w kilka minut i to nie jest ludowa metoda, tylko standardowe postępowanie. Usuń widoczne fragmenty kolca, przemyj ranę i pilnuj jej przez kolejne dni.
Ja sam wypinam ostrosza z haka wyłącznie chwytakiem, nigdy ręką. I to samo zalecenie dotyczy skorpen, które też mają jadowite kolce i też lubią wyglądać jak nieszkodliwy kamień.
Przy okazji: ostrosz zakopuje się w piasku na płyciznach, więc największe ryzyko wcale nie dotyczy wędkarza, tylko osoby, która boso wchodzi do wody w zatoce. Na piaszczystym dnie warto mieć buty do wody.
Co się łapie i czy to się nadaje do jedzenia

Zacznijmy od ustawienia oczekiwań, bo tego zabrakło w pierwszej wersji. Nie licz na wielkie ryby. Adriatyk jest przełowiony, a wędką z brzegu czy z jachtu łapie się przede wszystkim drobnicę. To nie jest wada - te małe ryby są znakomite, świeże i usmażone albo z grilla biją na głowę większość tego, co dostaniesz w turystycznej restauracji przy nabrzeżu.
Najłatwiej złapiesz cefale, bukvy, knezy, ryby żyjące w kamieniach i przy odrobinie szczęścia doradę, choć dorada to już wyższa szkoła jazdy.

O knezie warto powiedzieć osobno, bo to najczęstsza ryba początkującego. Bierze chętnie, żeruje cały dzień, ma piękne kolory i sprawia wrażenie sukcesu. Problem w tym, że jest drobny i pełen ości, a Chorwaci go po prostu nie jedzą - jeśli pokażesz im wiaderko knezów, w najlepszym razie się uśmiechną. Traktuj go jako świetną zabawę i naukę, a nie jako obiad, i wypuszczaj.
Najlepsze do zjedzenia z tego, co realnie da się złapać: cefal, lubin, palamida, makrela, bukva w większym rozmiarze, ośmiornica.
Chorwaci i Czarnogórcy bardzo często łowią zresztą bez wędki - motek żyłki, ciężarek, hak z przynętą, i tyle.
Praktyka na jachcie
Kilka rzeczy, które wychodzą dopiero wtedy, gdy łowisz z pokładu.
Ryba na jachcie nie ma gdzie leżeć. Lodówka jest mała i pełna jedzenia dla całej załogi, a lodu na ogół nie ma. Jeśli nie planujesz zjeść połowu tego samego dnia, lepiej go wypuść.
Patrosz ryby przy burcie i wyrzucaj resztki do wody, ale nigdy w marinie ani w zamkniętej zatoce, gdzie ludzie się kąpią. To kwestia zarówno przepisów porządkowych, jak i zwykłej przyzwoitości wobec sąsiadów przy nabrzeżu.
Uzgodnij łowienie ze skipperem i resztą załogi. Hak na wietrze, rozłożona żyłka na pokładzie i kubeł z rybami to nie są rzeczy neutralne dla ośmiu osób żyjących na dwudziestu metrach kwadratowych.
Nie zostawiaj wędki opartej o kosz rufowy bez nadzoru. Jacht kołysze, a sprzęt tonie szybko i bezpowrotnie.
Zabawa dla dzieciaków
Dzieci łowią chętnie i, co ważne, poniżej 14 lat nie potrzebują zezwolenia, jeśli używają jednego prostego zestawu.
Taki zestaw kupisz niemal na każdym rogu albo zrobisz sam: spławik 2-3 g, haczyk 14-16 i kulka chleba. Po chwili w wiaderku jest mnóstwo kolorowych rybek, zwłaszcza przy często odwiedzanych nabrzeżach, gdzie drobnica przyzwyczaiła się do resztek. Pamiętaj tylko, gdzie łowicie - obowiązują te same zakazy dotyczące portów i kąpielisk.
Najlepszym zakończeniem takiego łowienia jest wypuszczenie wszystkiego z powrotem. Dzieciaki przyjmują to bez oporu, jeśli od początku tak to ustawisz.
Kiedy łowić
Jeśli zależy Ci na wynikach: godzinę przed i godzinę po wschodzie oraz zachodzie słońca. Łowienie w środku upalnego dnia nie da porównywalnych rezultatów. Są oczywiście gatunki żerujące całą dobę, jak knez, ale większość drapieżników w ciągu dnia siedzi w skałach.
Na rejsie oznacza to prosty rytm: rzut przed śniadaniem, panula w trakcie przejścia i godzina po zacumowaniu, gdy reszta załogi idzie pod prysznic.
To tyle w telegraficznym skrócie. Morze, jak każda nowa woda, wymaga cierpliwości i wyciągania wniosków z własnych błędów. Ja bardzo często, zanim w ogóle rozłożę wędkę, zakładam maskę i płetwy i sprawdzam, co w tej wodzie żyje. Pół godziny pływania z maską mówi mi więcej niż trzy godziny łowienia w ciemno.
Pozostałe poradniki
Od czego zacząć?
Wszystko sprowadza się do dwóch cech: tolerancji i asertywności. Zanim zaczniesz - zastanów się nad kilkoma kwestiami.
czytaj całość
Ile to kosztuje?
Żeglarstwo dawno przestało być sportem tylko dla bogatych. Rozłóżmy koszt rejsu na czynniki - i policzmy w kalkulatorze.
czytaj całość
Trochę o jachtach
Jacht morski to pływający dom: osobne kajuty, łazienki z prysznicem, kuchnia z lodówką. Zajrzyjmy do środka.
czytaj całość
Żeglowanie z dziećmi
„Nie będę tym pływać…" - rzekła czterolatka na widok jachtu. Czy to koniec marzeń? Niekoniecznie.
czytaj całość
Gdzie i jak pływać?
Jest ogromna różnica między pływaniem turystycznym a wyczynami. Na początek - spokojnie i przyjemnie.
czytaj całość
Jak się spakować?
Miękka torba zamiast walizki, wygodne buty, „zestaw tropikalny". Co zabrać, a co zostawić w domu.
czytaj całość
Ubrania - co zabrać?
Wszystko zależy od temperatury i typu rejsu. Cztery zestawy: od lekkiego „A" po ekstremalny „D".
czytaj całość
Opowiadania z pokładu
Na Artbazar.pl czeka kilkadziesiąt krótkich opowiadań z pokładu - historii z rejsów, portów i ludzi spotkanych po drodze.
Czytaj na Artbazar.pl